dzis wybralam sie na koniec miasta na poszukiwania typowej, rosyjskiej chusty w kwiaty; niestety nie udalo mi sie jej znalezc, ale zobaczylam za to jak wyglada typowy rosyjski rynek. tak naprawde to nic specjalnego, przypomina nasze swietej pamieci kdt. sporo starszych, grubszych, mocno wymalowanych pan i sprzedawcy zachwalajacy swoj towar jako ten najlepszy i oczywiscie na wyprzedazy. obok straganow z odzieza znajduje sie "centrum handlowe" z produktami spozywczymi; dosc duze wrazenie zrobilo na mnie stoisko rybne z gigantycznymi partiami lososia i fragmentami jakichs innych dziwnych ryb, ale i tak nie umywalo sie ono do krymskiego targu rybnego i tamtego towaru (gdzie w gigantycznej, metalowej hali prawie na srodku stepu byly tylko i wylacznie ryby, ryby i ryby...).
niestety przejscia byly zbyt waskie i za malo miejsca aby dyskretnie mogla zrobic zdjecia.
pozniej poszlam na spacer do Kuskowa, gigantycznego kompleksu palacowo - parkowo - lesnego. niestety czesc z zabudowaniami byla nieczynna, ale i tak przez 2 godziny mialam gdzie spacerowac. troche sie balam sie sie zgubie, ale szczesliwie udalo mi sie znalezc wyjscie bez wiekszych komplikacji.
cd nastapi.
niestety przejscia byly zbyt waskie i za malo miejsca aby dyskretnie mogla zrobic zdjecia.
pozniej poszlam na spacer do Kuskowa, gigantycznego kompleksu palacowo - parkowo - lesnego. niestety czesc z zabudowaniami byla nieczynna, ale i tak przez 2 godziny mialam gdzie spacerowac. troche sie balam sie sie zgubie, ale szczesliwie udalo mi sie znalezc wyjscie bez wiekszych komplikacji.
cd nastapi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz