piątek, 15 lipca 2011

...

pierwsze dwa dni tygodnia spedzilam bardzo aktywnie, w tym obeszlam nowa partie miasta i kolejna serie cerkwi. trzeba przyznac, ze moskwa jest miastem o niesamowitej ilosci swiatyn, przynajmniej w centrum. w zasadzie co krok swieca na zaloto cebulaste kopuly kosciolow, a w nich, podobnie jak u nas, mozna spotkac prawie same kobiety. najwidoczniej my bardziej potrzebujemy Boga. duze wrazenie zrobila na mnie cerkiew na Kadaszach, dobrze ukryty przyklad moskiewskiego baroku. z zewnatrz wyglada o wiele ladniej niz w srodku. bylam tez z siebie bardzo dumna, gdyz udalo mi sie odbyc pierwsza telefoniczna rozmowe po rosyjsku, z pania z teatru. nastepnego dnia wieczorem poszlam z Aleksiejem na "Mewe" do Satirikonu, obecnie (podobno) jednego z najpopularniejszych moskiewskich teatrow. sztuka trwala prawie 5 godzin i spodobal mi sie tylko jeden akt i to w dodatku najkrotszy; ale w tym wypadku nie jestem najlepszym opiniotworca, gdyz bardziej sie skupialam na tym, zeby zrozumiec co oni mowia niz na sztuce jako takiej. byla to nowatorska, modernistyczna realizacja; ale mimo tego, ze nie zrozumialam wszystkich slow, nie uwazam, aby krzyk, wrzask byl dobrym sposobem czechowa, przynajmniej ja tego nie czuje. wiekszy dramat kryje sie w szepcie, ale nie bylam w stanie wytlumaczyc tego aleksiejowi, temu ekspertowi od wszystkiego. tego dnia - a byl to wtorek - bylam tez w muzeum historii XX wieku, niegdys muzeum rewolucji i szczesliwie udalo mi sie zalapac na wystawe rycin Goi. widzialam tez sporo ciekawych plakatow propagandowych i kilka interesujacych eksponatow, np. szachy z figurkami proletariuszy. polowa sali wejsciowej przeznaczona jest na eksponaty zwiazane z Putinem, w tym oddzielny elektroniczny ekran ze zdjeciami i tekstami przemowien. wczoraj tez mielismy welcome party, bylo bardzo w porzadku. ciagle przyjezdzaja jakies nowe dostawy polakow, jestesmy tutaj zdecydowanie najwieksza mniejszoscia. zaraz po nas sa brazylijczycy wciaz czekam na informacje o kulturalnym festiwalu ktory ma miec miejsce w przyszlym tygodniu i ktory organizuje, ale ciagle nic nie wiadomo. moskwa. wszystkiego czlowiek dowiaduje sie w ostatniej chwili, a podstawowa zasada - to nie przejmowac sie. nie denerwowac sie absolutnie niczym, a juz zwlaszcza rzeczami, na ktore nie ma sie wplywu. dlatego tez skoncze ogladac film i zastanowie sie co zrobie z reszta dnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz