ten moment oficjalnie nadszedl. wiele moich znajomych narzekalo wczesniej na bolace gardlo, kaszel i katar, ale oczywiscie ja musialam sie rozchorowac na calego. dzis w nocy mialam jakas kosmiczna goraczke, dreszcze z zimna pod kocem, przekrwione oczy i takie tam. teraz juz jest lepiej, ale temperatura znowu rosnie. najbardziej denerwujace jest to, ze trace czas na lezenie w domu. no ale trudno. pozostaje mi dalej czytac, ogladac "Dynastie Tudorow" i cieszyc sie wakacjami. w sumie dobre i to, w koncu na codzien raczej nie mam czasu na to, aby siedziec i bezmyslnia patrzec na Jonathana Meyersa i Henry'ego Cavilla. pozdrawiam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz