Inne przyklady estetyki rosyjskiej
Wrubel, "Carewna Łabędź"
Wrubel, "Lilie"
Borisow - Musatow, kolejny po Wrublu prekursor rosyjskiego symbolizmu; nie pamietam tytulu obrazu
Maliavin, tytul to bodajze "Trąba powietrzna"
Maliavin, "Wiesniaczka"
Somow, "Wieczor"
Roerich, "Czerwone żagle"
Ponizej kilka plakatow reklamujacych czasopismo "Niwa" i plakat reklamujacy wystawe.
wrzucilam powyzsze obrazy poniewaz wczoraj spedzilam pol dnia w galerii trietiakowskiej; jest to najwieksza galeria sztuki rosyjskiej z okresu do I wojny swiatowej. zatem rozpoczyna sie od mozaik zrabowanych z Bizancjum, a konczy na plakatach reklamujacych wystawy i czasopisma, jak wyzej. wiele obrazow naprawde mnie oczarowalo.
oczywiscie sporo czasu spedzilam na ogladaniu ikon, w tym ikon Rublowa i Teofana Greka. wiem, ze juz opisywalam czesc swoich przemyslen dotyczacych ikony jako takiej; byc moze to nudne i banalne co pisze, sama nie wiem. jednak fascynuje mnie jeszcze jedna rzecz, mianowicie proces tworzenia. ikona jest przeciez przykladem dziela, ktore powstaje w wyniku poswiecenia zycia dla sztuki i Boga; na studiach uczono nas przeciez, ze ikonopisarz musial zyc jak asceta, dawac przyklad innym, a jednoczesnie byl doskonale przygotowany do zawodu, znal kanon i Pismo swiete. zatem obraz taki powstaje w wyniku poswiecenia zycia sztuce, jest swiadectwem medytacji, kontemplacji, rozmowy z Absolutem. tak, to wszystko rodzi we mnie jakis ogromny szacunek do tych pozornie prostych obrazow.
niesamowite wrazenie wywarla na mnie sala poswiecona malarstwu Michaiła Wrubla, malarza stylu secesyjnego i symbolistycznego. pierwsze, co mozna zobaczyc, to gi -gan -tycz - ny obraz, wielkosci moze 20 m na 15, niestety nie pamietam jego tytulu, nie znalazlam rowniez reprodukcji w internecie. cos zachwycajacego... zastanawiam sie tez dlaczego wrubel nie ma swojego miejsca w popkulturze jak klimt czy mucha, choc moze to i lepiej dla niego... w kazdym razie cudowne malarstwo, jego slynny, melancholijny demon, ktory prawdopodobnie wywodzi sie w linii prostej z "Demona" Lermontowa (* narzekacie, ze nie macie co czytac? prosze: http://www.poezja.org/index.php?akcja=wierszeznanych&ude=1700 arcydzielo poezji), motywy faustowskie i te kobiety o niewinnym spojrzeniu. spojrzcie w oczy Carewny Łabędź. tego nie widac na reprodukcji, ale z nich naprawde bije swiatlo... w galerii znalazl sie takze przepiekny kominek (w ktorym w zyciu nie rozpalilabym ognia, to by byla profanacja) i ceramika stworzona przez Wrubla. perełki.
odkrylam tez kilku malarzy o ktorych istnieniu nie mialam pojecia, a ich tworczosc jest naprawde godna uwagi. kilka obrazow zamiescilam powyzej, ale nie wszystkie udalo mi sie znalezc. Mam na mysli jeszcze takich malarzy, jak Grabar, Golawin, Nesterow, Serow, Korowin... moglabym jeszcze wymieniac i wymieniac. Sa to glownie obrazy z konca XIX i poczatku XX wieku.
jednak po obiedzie przezylam prawdziwy i bardzo pozytywny szok kulturowy - poznalam Brazylijczyka, ktory nie dosc, ze jest zakochany w Polsce, to jeszcze sam, jako pierwszy zaczal mi opowiadac o historii Polski, o II wojnie swiatowej, o zburzeniu Warszawy. powiedzial, ze w Muzeum Powstania Warszawskiego plakal jak dziecko, ze to wszystko bylo takie straszne... jego ulubionym miastem jest Wrocław (gdzie spedzil 6 tygodni). tak, Łukasz zdecydowanie podbil moje serce i obecnie staram sie pomoc znalezc mu zakwaterowanie, gdyz od 4 dni mieszka w biurze.
wieczorem mielismy prezentacje o muzyce i tancach narodowych - i dzieki temu wiem, ze zdecydowanie podobaja mi sie serbskie tance ludowe, natomiast nawet jakby mi zaplacili nie poszlabym na chinska opere.
a wieczorem bylam na imprezie.
dzis siedze w domu, ale staram sie nie byc do konca bezproduktywna. jutro od nowa podbijam swiat, prawdopodobnie podjade do monasteru nowodziewiczego, ale to sie jeszcze okaze. wieczorem walerij ma urodziny, wiec pewnie bedzie spore zamieszanie.pozdrawiam!
Wrubel, "Carewna Łabędź"
Wrubel, "Lilie"
Borisow - Musatow, kolejny po Wrublu prekursor rosyjskiego symbolizmu; nie pamietam tytulu obrazu
Maliavin, tytul to bodajze "Trąba powietrzna"
Maliavin, "Wiesniaczka"
Somow, "Wieczor"
Roerich, "Czerwone żagle"
Ponizej kilka plakatow reklamujacych czasopismo "Niwa" i plakat reklamujacy wystawe.
wrzucilam powyzsze obrazy poniewaz wczoraj spedzilam pol dnia w galerii trietiakowskiej; jest to najwieksza galeria sztuki rosyjskiej z okresu do I wojny swiatowej. zatem rozpoczyna sie od mozaik zrabowanych z Bizancjum, a konczy na plakatach reklamujacych wystawy i czasopisma, jak wyzej. wiele obrazow naprawde mnie oczarowalo.
oczywiscie sporo czasu spedzilam na ogladaniu ikon, w tym ikon Rublowa i Teofana Greka. wiem, ze juz opisywalam czesc swoich przemyslen dotyczacych ikony jako takiej; byc moze to nudne i banalne co pisze, sama nie wiem. jednak fascynuje mnie jeszcze jedna rzecz, mianowicie proces tworzenia. ikona jest przeciez przykladem dziela, ktore powstaje w wyniku poswiecenia zycia dla sztuki i Boga; na studiach uczono nas przeciez, ze ikonopisarz musial zyc jak asceta, dawac przyklad innym, a jednoczesnie byl doskonale przygotowany do zawodu, znal kanon i Pismo swiete. zatem obraz taki powstaje w wyniku poswiecenia zycia sztuce, jest swiadectwem medytacji, kontemplacji, rozmowy z Absolutem. tak, to wszystko rodzi we mnie jakis ogromny szacunek do tych pozornie prostych obrazow.
niesamowite wrazenie wywarla na mnie sala poswiecona malarstwu Michaiła Wrubla, malarza stylu secesyjnego i symbolistycznego. pierwsze, co mozna zobaczyc, to gi -gan -tycz - ny obraz, wielkosci moze 20 m na 15, niestety nie pamietam jego tytulu, nie znalazlam rowniez reprodukcji w internecie. cos zachwycajacego... zastanawiam sie tez dlaczego wrubel nie ma swojego miejsca w popkulturze jak klimt czy mucha, choc moze to i lepiej dla niego... w kazdym razie cudowne malarstwo, jego slynny, melancholijny demon, ktory prawdopodobnie wywodzi sie w linii prostej z "Demona" Lermontowa (* narzekacie, ze nie macie co czytac? prosze: http://www.poezja.org/index.php?akcja=wierszeznanych&ude=1700 arcydzielo poezji), motywy faustowskie i te kobiety o niewinnym spojrzeniu. spojrzcie w oczy Carewny Łabędź. tego nie widac na reprodukcji, ale z nich naprawde bije swiatlo... w galerii znalazl sie takze przepiekny kominek (w ktorym w zyciu nie rozpalilabym ognia, to by byla profanacja) i ceramika stworzona przez Wrubla. perełki.
odkrylam tez kilku malarzy o ktorych istnieniu nie mialam pojecia, a ich tworczosc jest naprawde godna uwagi. kilka obrazow zamiescilam powyzej, ale nie wszystkie udalo mi sie znalezc. Mam na mysli jeszcze takich malarzy, jak Grabar, Golawin, Nesterow, Serow, Korowin... moglabym jeszcze wymieniac i wymieniac. Sa to glownie obrazy z konca XIX i poczatku XX wieku.
jednak po obiedzie przezylam prawdziwy i bardzo pozytywny szok kulturowy - poznalam Brazylijczyka, ktory nie dosc, ze jest zakochany w Polsce, to jeszcze sam, jako pierwszy zaczal mi opowiadac o historii Polski, o II wojnie swiatowej, o zburzeniu Warszawy. powiedzial, ze w Muzeum Powstania Warszawskiego plakal jak dziecko, ze to wszystko bylo takie straszne... jego ulubionym miastem jest Wrocław (gdzie spedzil 6 tygodni). tak, Łukasz zdecydowanie podbil moje serce i obecnie staram sie pomoc znalezc mu zakwaterowanie, gdyz od 4 dni mieszka w biurze.
wieczorem mielismy prezentacje o muzyce i tancach narodowych - i dzieki temu wiem, ze zdecydowanie podobaja mi sie serbskie tance ludowe, natomiast nawet jakby mi zaplacili nie poszlabym na chinska opere.
a wieczorem bylam na imprezie.
dzis siedze w domu, ale staram sie nie byc do konca bezproduktywna. jutro od nowa podbijam swiat, prawdopodobnie podjade do monasteru nowodziewiczego, ale to sie jeszcze okaze. wieczorem walerij ma urodziny, wiec pewnie bedzie spore zamieszanie.pozdrawiam!










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz