niedziela, 10 lipca 2011

ostatnie 4 dni imprezowalam, od jutra robie jakis krotki detoks. kluby na calym swiecie wygladaja podobnie i ludzie po wodce rowniez zachowuja sie podobnie, nie ma zatem sensu rozpisywac sie na ten temat; ciekawszy wydaje mi sie fakt, ze o ile brazylijczycy kompletnie nie zrozumieli czemu pijany czlowiek o 5.30 w kawiarni zaczyna spiewac "Boze, chron cara" i pytac Jessike co mysli o Mikolaju II, o tyle dla mnie i obecnych tam Rosjan bylo to dosc normalne.
w ogole zastanawiajacy jest dla mnie "narodowy" stosunek ludzi w tym kraju do komunizmu. dzis wieczorem widzialam grupe rozspiewanych babuszek, ktore siedzialy na jednym z glownych placow w miescie z komunistyczna flaga. polskie babuszki zazwyczaj siedza pod kapliczka i chwala laki umajone, niekoniecznie sierp i mlot. zastanawia mnie tez fakt, ze kiedy ja mysle "Stalin", automatycznie mysle o (umowmy sie) tych 50 milionach ofiar, zas Aleksiej mysli o pokonanym widmie faszyzmu i zwyciestwie w wielkiej wojnie ojczyznianej. mam nadzieje, ze to moje wieczne porownywanie nie wydaje sie Wam nudne; ale szczerze fascynuje mnie rosyjski stosunek do komunizmu i staram sie go zrozumiec. Jurij tylko i wylacznie dzieki temu, ze byl w Polsce, slyszal o katyniu i w ogole mowi, ze w szkole ucza ich wielu pozytywnych rzeczy o Stalinie i okresie jego rzadow. cd. nastapi. jutro planuje zwiedzac Kreml, choc mialam to zrobic wczesniej, przyznaje. kilka razy juz slyszalam dzwony kremlowskie i brzmia niesamowicie. niebiansko ;) pozdrawiam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz