niedziela, 31 lipca 2011

FESTIWAL KULTURALNY

Tak... Impreza o ktorej wiadomo bylo juz od miesiaca, a zostala zorganizowana w niecaly dzien. Ostatni event w czasie International Summer. Nie zeby wczesniej bylo ich nie wiadomo ile; w sumie jakby sie zastanowic to pierwszym z nich byl piknik w parku Carycyno, a drugim - impreza powitalna (zorganizowana po 3 tygodniach od przyjazdu pierwszych uczestnikow programu). ale jak juz wspominalam wczesniej, przyjelam taktyke nie przejmowania sie absolutnie niczym, nawet poltoragodzinnym spoznieniem szefa projektu na generalne / ostateczne spotkanie organizacyjne. niewazne, ze dzien wczesniej powiedzial, ze absolutnie nikt nie moze sie spoznic - taki drobiazg. trzydziesci albo czterdziesci osob czekalo, az J. wpadnie i powie: "to nasz ostatni event i podsumowanie projektu. dajcie z siebie wszystko! i byc moze bedzie telewizja, dlatego ubierzcie sie ladnie. a teraz przepraszam, ale spiesze sie na nastepne spotkanie". juz nie pierwszy raz nas straszyli ta telewizja, ale ta niestety pojawia sie zawsze w nieodpowiednim momencie.
otoz panowie z kamera przyszli na czwartkowe prezentacje o kulturze w naszych krajach; i byl to duzy wstyd dla mnie, poniewaz prowadzilam spotkanie w zastepstwie za kolezanke, przyszlo wyjatkowo duzo Rosjan, a nie pojawil sie prawie nikt z aiesecu. o ile normalnie mamy prezentacje z 8 albo 9 panstw, tym razem mielismy 3 - Polske, Slowacje i Chiny. wyszlo slabo, ale juz trudno.
wracam do fesiwalu.
pojawilam sie tam dosc punktualnie, czyli kilka minut po 11. impreza miala sie zaczac o 13, osoby odpowiedzialne za dekoracje mialy powinny byc o 9. okazalo sie jednak, ze przyszlam jako jedna z pierwszych. moglabym wymienic bardzo duzo podobnych niedociagniec; mimo wszystko musze powiedziec, ze festiwal uwazam, za naprawde udany. o ile sie nie myle, 10 panstw mialo swoje stoiska z informatorami, gadzetami i lokalna kuchnia. objadlam sie jak na wigilii. i ku mojemu ogromnemu zadowoleniu polskie stoisko wypadlo zdecydowanie najlepiej :) dziewczyny dzien wczesniej wpadly na genialny pomysl i pojechaly do ambasady po gadzety promujace nasz kraj. jeszcze urzednik mial do nich pretencje, ze nie powiedzialy wczesniej o festiwalu, poniewaz mozna bylo cos wiecej zorganizowac. z kolei ja i K. pojechalysmy do Polskiej Agencji Turystycznej i rowniez dostalysmy bardzo duzo drobiazgow, ulotek, dlugopisow i map promujacyh Polske. dzieki temu nasze stoisko - w zestawieniu z innnymi - bylo bogate, kolorowe i najbardziej przyciagalo uwage. wszystkim smakowala takze polska kuchnia, zwlaszcza schabowe. furore zrobila takze salatka "imieninowa" (gotowana marchewka, groszek, jajka, majonez....), ale jak sie okazuje, jedza ja ludzie na calym swiecie, od Brazylii po Rumunie.
pozniej mielismy prezentacje naszych krajow, w tym krotkie filmy o historii i kulturze oraz wystepy. oczywiscie o tym, ze mamy zrobic performance, dowiedzielismy sie dzien wczesniej. uratowal nas P., ktory postanowil "zaspiewac" z playbacku "jestes szalona", reszta wystepowala w charakterze dekoracji / chorku / ruchomego tla. mysle, ze przynajmniej wyszlo zabawnie.
a wieczorem - impreza. troche mniej udana niz festiwal, a moze rownie udana, tylko 4h snu nie pozwolily mi odpowiednio dobrze sie bawic. juz o 3 bylam bardzo, bardzo zmeczona, a do 6 trzeba bylo czekac na metro. ale jakos dalam rade.
podsumowujac - mimo totalnej dezorganizacji Festiwal Kulturalny uważam za naprawdę udany :-)
dorzucam zdjecie naszego stoiska, niestety dosc kiepskiej jakosci. a zeby udowodnic, ze sie nie obijalam - jeszcze jedno swoje.



DZIŚ

wieczorem poszlam na miting opozycji. raz w miesiacu, w ostatnia niedziele o 18 na rogu ulicy twerskiej zbieraja sie opozycjonisci z roznych partii i strajkuja. bron Boze nie chcialam sie do nich przylaczyc, jedynie zobaczyc jak to wyglada w Rosji. tak, przyznaje - spodziewalam sie romantycznego zrywu rozentuzjazmowanego tlumu zadajacego wolnosci slowa i wyrzucenia Putina z Kremla (i prawdopodobnie czesc ze zgromadzonych faktycznie tego chciala). jednak widok przedstawial sie nastepujaco - strajkowalo mysle, ze okolo 40, 50 osob, bardzo duza czesc z nich siedziala na asfalcie. znalezli sie tam bardzo rozni ludzie, w tym 3 osoby ubrane w sari, grajace na bebnach i trzymajace duzy portret Gandhiego oraz jakis dziadek wymachujacy mi przed nosem plakatem ze swastyka wpisana w gwiazde Dawida (cos okropnego!...). ci wszyscy ludzie byli otoczeni, wrecz osaczeni przez policje i ochrone. na moich oczach 3 policjantow dosc niemilo potraktowalo jednego z glosniejszych strajkujacych, doszlo do przepychanki. przeszlam na druga strone ulicy aby moc lepiej widziec co sie dzieje. dolaczylam do tlumu gapiow, a raczej do tlumu mezczyzn obserwujacych miting - przechodzace kobiety raczej nie byly zainteresowane tym, co sie dzieje. obok mnie stal wysoki i chudy starszy pan; z zatroskana mina kiwal glowa. sam mi zwrocil uwage na bardzo duza liczne funkcjonariuszy policji wokol i dodal, ze siedzacy na asfalcie ludzie na pewno sie przeziebia. faktycznie, bylo chyba z 10 - uwaga - specjalnych policyjnych autobusow i nie wiem ile radiowozow. nie chodze w Polsce na zadne prostesty ani manify, ale z pewnoscia nie pilnuja nas az tak.
pozniej ruszylam na relaksujacy spacer po glownych ulicach Moskwy. dzis sie ochlodzilo i wieczorne powietrze bylo niezwykle przyjemne. odkrylam miedzy innymi centrum kultury żydowskiej ktorego wczesniej zwyczajnie nie zauwazylam. co ciekawe, dziewietnastowieczna synagoga zostala obudowana i znalazla sie wewnatrz nowoczesnego i bardzo ladnego budynku. porozmawialam tez chwile z babuszka siedzaca pod synagoga. mowila, ze byla w Polsce, w Warszawie i Krakowie jeszcze w czasach komunizmu i podobalo sie jej. w ogole musze powiedziec, ze starsi ludzie bardzo czesto pozytywnie i cieplo reaguja na informacje, ze jestem z Polski, a to mile.
pozdrawiam i dolaczam kilka zdjec z demontracji i spaceru.

 Policyjny (a raczej jeszcze "milicyjny") autobus.


Autobusy i radiowozy porozstawiane po onu stronach ulicy Twerskiej.


Centrum kultury żydowskiej (czyli jeżeli chcemy ochronić jakiś zabytkowy budynek, najlepiej opakowac go w kolajny).


Relaks na Patriarszych Prudach



Miasto nocą :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz